sobota, 16 stycznia 2016

Moja wieczorna rutyna

Zainspirowana postem Meysh na jej blogu *kilk* sama postanowiłam stworzyć taki wpis, w którym opowiem wam o mojej rutynie, tak więc zapraszam ^^
 

1. OCZYSZCZANIE- DEMAKIJAŻ

 
Jest to dla mnie najważniejszy punkt mojej rutyny i bez tego nigdy nie ruszę dalej. Jak pewnie już wiecie, resztki makijażu zostawione na twarzy, mogą się odkładać i dodawać nam lat.
 
Do demakijażu używam mleczka koziego z Ziaji. Ładnie zmywa makijaż, nie przesusza skóry, wręcz przeciwnie-nawilża ją, no i na dodatek ma ładny i delikatny zapach. 
 
Jeśli chodzi o mój sposób na zmywanie makijażu to po prostu wylewam trochę mleczka równomiernie na wacik i przykładam do oka lekko przyklepując. Robię to do czasu aż ani malutka resztka tuszu nie pozostanie na waciku. Tak samo robię z reszta twarzy. Dobrze zmyty makijaż to podstawa!
 
 

2. Przemywanie twarzy wodą

Chyba nic skomplikowanego. Po prostu przemywam twarz zimną wodą. Ponoć pomaga to w dobrym ukrwieniu skóry ;)
 

3. Krem

 
 
 
O moim kremie, którego używam pisałam już tutaj *klik*. Jest to aloesowy krem firmy Instituto Español. Nawilża i ''dopełnia'' cerę. Bardzo dobrze działa na wypryski, mam ich od niego zdecydowanie mniej. Jest to zdecydowanie mój ulubiony kosmetyk za wszystkich, które posiadam. Polecam go każdemu ^^
 

4. Dodatkowe

 
 
Czasem używam jeszcze kremu z Eveline, również o nawilżającym działaniu. Ma on w sobie kwas hialuronowy, który naturalnie występuje w naszej skórze. Jeśli kwasu hialuronowego w naszej skórze jest za mało, szybciej będziemy mieli zmarszczki. Dodam jeszcze, że krem ma cudny zapach, a opakowanie jest duże i wydajne.
 
Gdy nie jestem jeszcze mega zmęczona wykonuję masaż na v line. Niestety filmik z tym masażem  najwyraźniej został usunięty z YT.
 
~~~~~~
 
Nie jest to dużo, ale mam nadzieję, że z czasem będę wydłużać moją listę. A wy jaką pielęgnację stosujecie?
 
Na sam koniec chcę was zaprosić na założony dzisiaj fanpage ^^ https://www.facebook.com/azjatyckieCukierki/
 
 

7 komentarzy:

  1. Ten aloesowy kremik mnie zaciekawił. Uwielbiam też kosmetyki Ziaji, bo są takie delikatne :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie naprawdę zachwycił i polecam go całym swoim serduszkiem <3

      Usuń
  2. O, mam całkiem podobnie :)
    Mleczko z Ziaji robi wrażenie naprawdę cudownego- może kiedyś je wypróbuję, bo wiem, że co do tej firmy można mieć zaufanie. Krem z Eveline Cosmetics miałam podobny, tyle, że odżywiający. Sprawdził się bardzo, więc pewnie i Twój jest tak samo dobry ♥
    Haha, przy tym ostatnim się uśmiałam- gdy nie jestem strasznie zmęczona, robię masaż na v-line- mam dokładnie tak samo ;D
    http://rena-uchiha.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię Eveline, oprócz kremu posiadam jeszcze odżywki do paznokci z tej firmy i też jestem z nich zadowolona.
      Ha, czyli nie tylko mnie dopada nieraz leń jeśli chodzi o masaż :P

      Usuń
  3. Ooo, czekałam na ten post! :D

    Również lubię Ziaję, niestety udało mi się na niej nieco przejechać... polecany przez wszystkich żel z peelingiem z serii Liście Manuka mnie baaardzo wysuszał :( Ale cóż, każdemu się zdarza, w końcu nie moja wina, że moja twarz się nie lubi z tym żelem :P

    Co do kosmetyków z Eveline, miałam styczność tylko z odżywką do paznokci, haha :D Może kiedyś wypróbuję coś nowego!

    A aloes... cóż... to chyba nasza wspólna miłość :D Uwielbiam kosmetyki z nim, bo naprawdę rzadko kiedy udaje mi się znaleźć produkt, który radzi sobie z moimi- choć sporadycznymi no ale- niedoskonałościami, a jednocześnie nie wysusza! <3 Moje serduszko jest oddane aktualnie temu zielonemu cudowi, ale coś czuję, że z następnymi zakupami może się to zmienić... haha :D

    Czekam na następny post! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do demakijażu używam tylko Ziaji. Moja mama też lubi ich kosmetyki bo używa kremów z tej właśnie firmy. Peellingu nie używałam, może kiedyś wypróbuję na sobie ;)
      Obecnie jestem aloesem zachwycona i będę polować na następne kosmetyki z nim. Niepozorna roślinka a cieszy ^^

      Usuń
    2. Szkoda tylko, że nigdzie nie mogę znaleźć świeżego aloesu, żeby sama pokombinować i sobie coś stworzyć :(

      Usuń